Tuż obok nic się nie dzieje

Klasztor Cystersów w Bierzwniku powoli jest odbudowywany, ale stojąca tuż obok budowla już nie.

Za kilka lat odrestaurowane opactwo cieszyć będzie nie tylko zakonników, ale również licznych turystów wędrujących Szlakiem Cystersów po Pomorzu Zachodnim. A straszyć ta budowla obok.

- Coś będziemy musieli postanowić w tej sprawie, ale tyle jest rzeczy do zrobienia, że trudno zadecydować, że akurat to zadanie jest najważniejsze - mówi Jerzy Bakiewicz, wójt gminy. - Na razie chcemy pomóc odbudować klasztor Cystersów. Każdy dodatkowy grosz dla księdza prałata Kraszewskiego dużo daje.

Przez Pomorze Zachodnie biegnie Szlak Cysterski. Jest to przepiękna i mało jeszcze znana trasa turystyczna przez miejsca, gdzie mnisi tworzyli kulturę i gospodarkę począwszy od XII w. Na dobrą sprawę trasa jest, ale brak na niej miejsc, gdzie można się zatrzymać. Przykładem Bierzwnik nie posiadający ani hotelu, ani nawet stancji.

Budowla obok opactwa, również wzniesiona w XII w. przez mnichów, niszczeje, choć mogłaby być wykorzystana na stylowy hotel. Zakonnicy wybudowali ją tuż nad jeziorem. W wodzie od strony południowo-zachodniej archeolodzy odkryli zachowane nadal słupy dawnego falochronu i ślady po pomoście i kładkach.

Czym była budowla w —redniowieczu, tego do końca nie wiadomo. Mówi się, że browarem, ale część historyków skłania się do stwierdzenia, że raczej rezydencją fundatorów klasztoru, margrabiów brandenburskich. Być może też pełniła rolę ówczesnego "hotelu" dla bogatszych gości, którzy przybywali do klasztoru.

Jak by nie było, dziś opiekuje się nią aura, co nie sprzyja budowli.